Podczas podróży: jakie dawać napiwki?

Uczeni jesteśmy, że dawanie napiwku to dobry, kulturalny zwyczaj. Dajemy napiwki kelnerom, baristom, barmanom, dostawcom pizzy, kierowcom taksówek. „U siebie” mniej-więcej wiemy, jak to robić, znamy swoje lokalne zwyczaje, ale za granicą, w czasie podróży? Zwyczaje co do napiwków potrafią się różnić między sobą nie tylko zależnie od państwa, ale też od regionu. Dlatego warto się przygotować, jeśli planujemy odpowiednio podziękować za świadczone dla nas usługi.

SplitShire-4229-768x512

Japonia

W Japonii etykieta nie jest rzeczą prostą ani oczywistą – świadczą o tym liczne zwroty grzecznościowe i tytuły używane w tym języku. Nie pozostaje to bez wpływu na kwestię napiwków. Ogólnie się twierdzi, że Japonia jest krajem „beznapiwkowym”, gdzie dawanie kwoty przekraczającej cenę usługi często uważa się za obelgę. Z drugiej strony, jeśli zatrzymujesz się w ryokan (tradycyjnej japońskiej gospodzie), dobrym zwyczajem jest zostawienie niewielkiej kwoty pod warunkiem, że będzie ona w kopercie – nie wręczamy jej bezpośrednio. W innych miejscach, w tym nawet w drogich hotelach, możemy się spodziewać, że jeśli uprzemy się zostawić napiwek to i tak nie zostanie on przyjęty.

Kenia

Osoby pracujące przy usługach turystycznych w Kenii często zarabiają niewiele – dlatego napiwki stają się ważną częścią ich przychodu. Z drugiej strony jest to kwestia indywidualna, a nie żaden przymus. Tam napiwki traktuje się jak prezenty, a nie wymóg kulturowy, dlatego pracownicy starają się na nie dobrze zasłużyć. Warto też pamiętać o jednym: preferowaną walutą jest ta lokalna (szyling kenijski), ze względu na to, że potem obdarowany może stracić na wymianie. Co więcej, w kantorze mogą im odmówić wymiany monet i przyjmować tylko banknoty.

Indonezja

Wręczanie napiwków nie jest mocno kultuwowanym zwyczajem na Indonezji, ale osoby mieszkające na miejscu zostawiają po sobie drobne – warto pójść za ich przykładem, szczególnie, jeżeli poprosiliśmy o przysługę lub jakość usługi naprawdę nam się spodobała. Przyjęło się dawać od 5% do 10% kwoty dodatkowo. W niektórych restauracjach w rachunek wliczana jest jeszcze „opłata za usługę” („service fee”) wynosząca ok. 5% ceny, wtedy dodatkowy napiwek naprawdę nie jest konieczny. Nie należy zostawiać za sobą zbyt hojnego napiwku, ponieważ zostanie to źle odebrane – jako rozrzutność wynikająca z litości.

Meksyk

Zwyczaj zostawiania napiwków jest silnie zakorzeniony w kulturze meksykańskiej, szczególnie, że tu również pracownicy sektora usług turystycznych zarabiają niewiele i „la propina” jest dla nich ważną częścią dochodu. Przyjęło się zostawiać w restauracjach od 10% do 15% rachunku dodatkowo. Przewodnikom i kierowcom zostawiamy od 100 do 200 pesos dziennie. Jeżeli dajemy napiwek w innej walucie niż lokalna, to nie zostawiajmy monet – nie ma potem możliwości wymiany ich nawet w bankach. Popularnym rozwiązaniem jest też zostawanie pokojówkom od 20 do 100 pesos codziennie, ponieważ pracują one rotacyjnie i nie ma pewności, że ta osoba, której daliśmy pieniężny upominek ostatniego dnia jest tą samą, co przez cały tydzień zmieniała nam pościel.

Włochy

Mimo, iż jest to często przewijający się w dyskusjach wątek, to nie ma wymogu zostawiania za sobą napiwków we Włoszech. Z drugiej strony nie jest to uważane za niegrzeczność: często sami Włosi zaokrąglają płatność za rachunek w górę by nie czekać na wydawanie reszty. Taksówkarz nie spodziewa się raczej napiwku, ale bez wątpienia go doceni. Co do restauracji, to w niektórych regionach zostawianie (szczególnie dużego) napiwku może być nawet źle odebrane: właściciele restauracji mogą pomyśleć, że masz ich za biedaków.